Username: Evie - Joe Sugg



Evie ma problem z przystosowaniem się do swojego środowiska. Jej mama nie żyje, a ciężko chory ojciec całymi dniami pracuje przed komputerem. Nastolatka nie potrafi porozumieć się z rówieśnikami, nie wspominając nawet o własnej kuzynce. Dziewczyna marzy o innej rzeczywistości, gdzie znalazłaby swoje miejsce, a na razie jej najlepszą ucieczką przed światem jest... lodówka. Nadchodzi dzień, kiedy życie dziewczyny rozpada się w gruzy i właśnie wtedy odkrywa, że ojciec stworzył specjalnie dla niej cudowny wirtualny świat. Jednak czy rzeczywiście jest on tak idealny, jak się pierwotnie zdaje?

Na początku chcę podkreślić, że nie znam się na komiksach. Szczerze powiedziawszy zbyt wielu w życiu nie przeczytałam, ale kiedy już miałam okazję, to sprawiało mi dużą przyjemność obcowanie z takim innym rodzajem prezentowania treści. "Username: Evie" przyciągnęło mnie przede wszystkim zarysem fabuły i cudowną barwną grafiką. Na rynku jest mnóstwo powieści dla nastolatków, którzy przeżywają niesamowite przygody w alternatywnych rzeczywistościach, a "Username: Evie" przedstawia podobną historię w formie komiksu.

Autorem Usename: Evie jest Joe Sugg – popularny brytyjski YouTuber ThatcherJoe oraz brat Zoelli, autorki "Girl Online". Ta powieść graficzna jest debiutem wydawniczym i spełnieniem jednego z marzeń Joe'go. W pracy nad "Username: Evie" pomogło mu kilka bardziej doświadczonych osób, które przedstawione są na początku książki jako Drużyna Sugga.

Osobiście historia Evie bardzo mnie wciągnęła. Razem z nią przeżywałam przygody i przechodziłam metamorfozę. Dzięki przepięknym i klimatycznym ilustracjom, którym nie brakowało barw ani szczegółów, już samo przeglądanie pozycji sprawia przyjemność i dostarcza wrażeń. Może i fabuła nie jest zbyt skomplikowana i złożona, może i jest przewidywalna czy momentami naiwna, ale podana w swojej obecnej formie jest naprawdę wciągająca, a co najważniejsze niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie (zresztą niejedno).

Osobiście polecam "Username: Evie", zwłaszcza nastolatkom i osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z komiksami. Może to być także chwilowa odskocznia od powieści YA fantasy w tradycyjnej formie. Dzięki "Username: Evie" spędziłam bardzo przyjemne popołudnie, przy okazji na chwilę odrywając się od otaczającej mnie rzeczywistości. Cieszę się, że miałam okazję wejść do świata Evie i mam nadzieję, że będę mogła jeszcze kiedyś zapoznać się z kolejną powieścią graficzną Joe'go.

Autor: Joe Sugg
Tytuł: Username: Evie
Tytuł oryginału: Username: Evie
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 192

Za egzemplarz "Username: Evie" dziękuję AIM Media :)


Podziel się

Komentarze

4 komentarze:

  1. Komiksy to nie moja bajka, chociaż kiedyś czytałam Kaczora Donalda. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Kaczor Donald jest jedyny w swoim rodzaju ;)

      Usuń
  2. Dziękuję, że zwróciłaś moją uwagę na ten tytuł. Bardzo lubię czytać komiksy, ale niestety nie mam okazji robić tego często. Już po samej okładce widać, że kreska jest bardzo dobra. Cóż, fabuła nie musi być bardzo skomplikowana czy mistrzowska, jeśli jest podana w interesujący, nowatorski sposób i przekazuje coś wartościowego, pozwala miło spędzić czas. Szkoda, że nie napisałaś czegoś więcej, może np. komiks wywołał w Tobie jakieś ciekawe przemyślenia lub miał w sobie coś, co szczególnie zapadło Ci w pamięć? Życzę jak najwięcej dobrych, inspirujących dzieł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam! Nie wszystko musi być idealne pod każdym względem, aby się podobać.

      Co do moich przemyśleń i tego, co zapadło mi w pamięć po przeczytaniu "Username: Evie" - podobnie do bohaterki też miałam problem w kontaktach z rówieśnikami i dlatego wiem, jakie to ważne i ile tak naprawdę kosztuje, aby wbrew wszystkiemu pozostać sobą. Po larach wiem, że naprawdę warto! Ten komiks w wielu momentach zwraca na to uwagę, ale nie tylko. Oprócz samoakceptacji poruszone są także inne ważne dla nastolatków tematy. Dla niektórych są to puste frazesy, ale dla mnie i wielu innych to rzeczy, o których warto przypominać, kiedy tylko się da.

      Dziękuję :)

      Usuń