Kwerkle. Zwierzęta - Thomas Pavitte



Ostatnio pisałam o książce 1000x połącz kropki. Pejzaże miast Thomas'a Pavitte'a, która niezwykle mi się spodobała i nadal pozwala mi się zrelaksować. Dzisiaj przybliżę Wam inny tytuł tego artysty – "Kwerkle. Zwierzęta". Kwerkle to zupełnie inne kolorowanki, które całkowicie mnie oczarowały i podstępnie zmusiły do zainwestowania w lepsze kredki. Jak do tego doszło i czym wyróżniają się Kwerkle?



Kojarzycie kolorowanki, które miały ponumerowane pola i trzeba było każde z nich pokolorować danym kolorem? Jako dziecko bardzo je lubiłam, chociaż od początku było wiadomo, co przedstawia rysunek. Kwerkle działają na podobnej zasadzie. Patrząc na kolorowankę czekającą na wypełnienie widać jedynie różnej wielkości nakładające się na siebie kółka. Niektóre części tych kółek są ponumerowane od 1 do 5 i do każdego rysunku potrzeba pięciu kredek (więcej wskazówek dotyczących doboru kolorów znajduje się na początku książki).



Kwerkle można wypełniać na wiele sposobów, a rezultat zaskakuje! Zanim nie zacznie się wypełniać odpowiednich części kół, bardzo trudno jest zgadnąć, co rysunek przedstawia, a nawet jeżeli uda się to rozpoznać, efekt końcowy i tak zadziwia! Sposób, w jaki autor stworzył te szkice jest naprawdę intrygujący, a ostateczny wynik prezentuje się wspaniale niezależnie od metody.



Jakie zwierzęta można znaleźć w "Kwerklach. Zwierzętach"? Żyrafę, wielbłąda, konia, sowę, lisa, kobrę, kaczątko, psa, łabędzia, wilka, orła, nosorożca, słonia, żółwia, orangutana, papugę, pandę czerwoną, koguta, żabę i koalę. Jest w czym wybierać! Dzięki perforowaniu można łatwo wyrwać kartki - w tym momencie wyobraziłam sobie ścianę zapełnioną takimi rysunkami i wydaje się to dość interesująco prezentować.



W jaki sposób "Kwerkle. Zwierzęta" sprawiły, że postanowiłam zaopatrzyć się w nowe kredki? Przyznam, że do tej pory kolorowałam wszystko kredkami, które pozostały mi z dzieciństwa i szczerze powiedziawszy nie są już w najlepszym stanie. Nie raz przeszkadzało mi, że co kilka ruchów któryś z kolorów się łamie, a potem nie dało się porządnie takiej kredki naostrzyć. Kiedy jednak zaczęłam kolorować Kwerkle stało się to wyjątkowo irytujące, zwłaszcza podczas wypełniania największych powierzchni i wymagających precyzji najmniejszych kółeczek. Poza tym czasami miałam wizję pokolorowania rysunku konkretnymi barwami, a przykładowo brakowało mi odcieni – ciężko wykonać niewprawnej ręce obrazek w pięciu odcieniach szarości, kiedy ma się do wyboru tylko jedną kredkę i ewentualnie ołówek. Albo kiedy kilka żółtych kredek z różnych kompletów ma prawie identyczny odcień...



Zdaję sobie sprawę, że jeżeli ktoś potrafi, to jest w stanie z użyciem średniej jakości kredek wyczarować wspaniałe dzieła. Osobiście jednak nie posiadam takiego talentu, a kolorowanie powinno sprawiać przyjemność. Teraz daje mi ono jeszcze więcej frajdy i nie narzekam na brakujące kolory czy odcienie! Do tego uwielbiam żywe kolory, a obecnie moje kolorowanki właśnie w takich barwach występują.



Zadziwia mnie cały czas, jak Kwerkle potrafią wciągnąć. Pierwszy rysunek wypełniałam w kilku podejściach, jednak od tamtej pory staram sobie znaleźć więcej czasu przed rozpoczęciem kolorowania. Kiedy już dobiorę sobie kredki i zacznę uzupełniać jedną z kółkowych kolorowanek, nie potrafię jej odłożyć przed zakończeniem, tak bardzo jestem ciekawa ostatecznego rezultatu! Nie przeszkadza mi w tym ściemnianie za oknem, ani przechodzący nade mną domownicy (gdyż moją ulubioną pozycją do kolorowania Kwerkli okazało się leżenie na brzuchu na środku pokoju). Ale cóż robić, kiedy nadejdzie wena... Kiedy chwalę się dziełem po zakończeniu, wszyscy rozumieją, dlaczego tak mnie to wciąga.



Na koniec zdradzę, jaki jest mój ulubiony sposób na wypełnianie Kwerkli. Zanim zacznę wypełniać obrazek szybko sprawdzam zwierzę, które mam zaraz pokolorować i staram się dobrać pięć kolorów czy odcieni, które mi się najbardziej z nim kojarzą. Potem zaczynam kolorować najciemniejszą kredką, a po następne z wybranych sięgam pod wpływem intuicji, starając się, aby na początku kolorować wyrazistszymi barwami. Osobiście jeszcze się na tej metodzie nie zawiodłam, chociaż mam jeszcze ochotę spróbować pójść na żywioł, nie mając pojęcia, co będę kolorować i wybrać zupełnie szalone kolory. Serdecznie polecam Wam "Kwerkle. Zwierzęta" - zwłaszcza osobom, które uwielbiają kolorowanki dla dorosłych, bo dla nich zdecydowanie jest to pozycja obowiązkowa.

Cykl/Seria: Kwerkle
Autor: Thomas Pavitte
Tytuł: Kwerkle. Zwierzęta
Tytuł oryginału: Querkles. Animals
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 50

Za egzemplarz "Kwerkle. Zwierzęta" dziękuję AIM Media :)


Podziel się

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz