Sekret Tudorów: kroniki nadwornego szpiega Elżbiety I - Christopher W. Gortner



„Sekret Tudorów: kroniki nadwornego szpiega Elżbiety I” jest drugą książką tego autora, którą czytałam. Moja przygoda z jego twórczością rozpoczęła się od sięgnięcia po „Ostatnią Królową”. Bardzo spodobał mi się styl autora oraz sposób, w jaki przedstawił epokę i wszystkie wydarzenia (w tym te całkowicie wymyślone). Kiedy zaczęłam czytać „Sekret Tudorów”, miałam nadzieję, że i tym razem zagłębię się w równie fascynującą historię.

Będąc niemowlęciem, Brendan Prescott był sierotą i podrzutkiem. Na takich jak on czekało jedynie ciężkie życie, jednak Brendan miał wyjątkowe szczęście – wychowywał się w domu księcia Northumberland, Johna Dudleya, gdzie ochmistrzyni Alice otaczała go opieką oraz uczyła czytać i pisać. Oprócz tego podjął nauki u mnicha wynajętego przez rządcę lady Dudley. Jest rok 1553, Brendan ma już około dwudziestu lat i zostaje giermkiem syna księcia, Roberta. Już pierwszego dnia służby otrzymuje swoje pierwsze ważne zadanie, przez które trafia do świata pełnego intryg, zdrad i kłamstw…

Kiedy przeczytałam prolog, byłam podekscytowana – zapowiadał on jakąś niezwykłą tajemnicę. Zagłębiałam się coraz dalej i chociaż książkę czytało mi się bardzo dobrze, to wydawała się przewidywalna… do czasu. Kiedy sprawy zaczęły się powoli rozwiązywać, okazało się, że nie wszystko jest takie, jakie się początkowo wydawało. Autor zdecydowanie potrafi zaskoczyć!

Mocną stroną powieści są także wyraziści bohaterowie. Każdy z nich się czymś wyróżnia, nie ma tu mdłych postaci pozbawionych charakteru, a do tego ile skrywają tajemnic! Jeżeli ktoś lubi złowrogich intrygantów, znajdzie tu z pewnością niejeden taki czarny charakter. Brandon w pewnym momencie już nie wie, czy może komukolwiek ufać i nawet czytelnik nie jest mu w stanie nic doradzić. Zresztą jak powiedział jeden z jego towarzyszy, Prescott ma skłonność do pakowania się w kłopoty.

„Sekret Tudorów” to powieść zdecydowanie warta polecenia. Chociaż główny bohater jest fikcyjny, to wiele otaczających go postaci i wydarzeń jest prawdziwe, co jest dodatkowym atutem. To książka, przy której nie można się nudzić, bo za każdą przewróconą stroną kryje się nowa tajemnica lub zaskakujące rozwiązanie wcześniejszej zagadki. Mam nadzieję, że w Polsce ukaże się kolejny tom, bo chciałabym poznać dalsze losy Brendana i jego towarzyszy… oraz wrogów.

Cykl/Seria: Wyrwane z Kart Historii
Autor: Christopher W. Gortner
Tytuł: Sekret Tudorów: kroniki nadwornego szpiega Elżbiety I
Tytuł oryginału: The Tudor Secret
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 342

Podziel się

Komentarze

12 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę :) Byłam nią zainteresowana, a Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym przekonaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj koniecznie! Świetna książka ;)

      Usuń
  2. Nie mam dobrych doświadczeń z książkami historycznymi. Do tej pory trafiały mi się tylko te ciężkie i męczące. Ale kto wie może kiedyś sie przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści Gortnera nie są ani ciężkie, ani męczące. Za to bardzo wciągają :D Polecam!

      Usuń
  3. Książki, które dotyczą Elżbiety I zawsze chętnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Elżbieta I musiała być bardzo interesującym człowiekiem ;)

      Usuń
  4. A u mnie książka czeka na półce :) Widziałam za to, że czytałaś "Ostatnią królową", ja też i byłam na prawdę zachwycona! Teraz akurat lecę z "Wieczną księżniczką" Philippy Gregory i bez żadnego ale mogę stwierdzić, że tego typu powieści historyczne idealnie wpasowują się w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam takie powieści! Skoro podobała Ci się "Ostatnia królowa", to "Sekret Tudorów" też jest dla Ciebie ;) Do "Wiecznej księżniczki" z pewnością kiedyś dojdę :D

      Usuń
  5. "Sekret Tudorów" nawet kiedyś zaczęłam, ale był to czas wakacji i podróży więc przerzuciłam się jednak na coś lżejszego, żeby nie targać ze sobą ogromnych tobołów, bo jednak są sporych rozmiarów :) Ale na pewno do niej wrócę, chociaż w większości przypadków czytałam, że "Ostatniej Królowej" nie dorównuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam akurat wydanie kieszonkowe "Sekretu Tudorów" :D
      "Ostatnia królowa" jest lepsza, ale to nie zmienia faktu, że "Sekret Tudorów" świetnie się czyta ;)

      Usuń
    2. To nawet nie wiedziałam, że już wypuścili kieszonkowe, no ale moje wszystkie tomiska z Książnicy są gigantyczne ;)

      Usuń
    3. Normalne wydanie zawsze lepsze, pomijając takie sytuacje, jak na przykład wakacje :D

      Usuń