Błękitnokrwiści - Melissa De La Cruz



Powieść rozpoczyna się, kiedy ginie jedna z uczennic prywatnej szkoły Duchesne. Do tej ekskluzywnej placówki uczęszcza także główna bohaterka książki, Schuyler Van Alen. Nastolatka nie zna swojego ojca, a matka leży w śpiączce. Nagle w życiu Schuyler zaczyna się dużo dziać – bierze udział w sesji zdjęciowej popularnej marki, otrzymuje zaproszenie członkowskie do elitarnego Nowojorskiego Komitetu Banku Krwi, a na jej przedramionach pojawiają się zawiłe wzory utworzone z błękitnych żył. Do tego najpopularniejszy chłopak w szkole zwraca na nią uwagę, a najlepszy przyjaciel obraża się. Dotąd dziewczyna była czarną owcą, która pod każdym względem wyróżniała się spośród pozostałych uczniów Duchesne, ale dowie się czegoś, co zbliży ją do niektórych z nich…

Pomysł na książkę bardzo mi się spodobał, niestety nie mogę powiedzieć tego o wykonaniu. Byłaby to dość dobra powieść gatunku paranormal romance, gdyby nie mnogość wad, których znaczenia nie potrafię w żaden sposób umniejszyć. To, co najbardziej mi przeszkadzało, to rzucanie przez autorkę nazwami, markami, miejscami. Prawdopodobnie jej celem było podkreślenie bogactwa i ukazanie specyficznego stylu życia bohaterów. Według mnie jednak ilość nazw własnych firm przytłacza, a przeciętny czytelnik i tak nie ma pojęcia, o co chodzi – może się tylko domyślać.

Większość bohaterów jest płytka, a ich zachowania często są sprzeczne z tym, czego się o nich wcześniej dowiedzieliśmy. Niektóre postacie zachowują się w niezwykle irytujący sposób, a jeżeli nawet polubiłam którąś z nich, to autorka szybko psuła moją wizję. Ostatecznie nie znalazłam bohatera, do którego pałałabym stałą sympatią.

Niestety książka w wielu momentach była zbyt przewidywalna. Nie chodzi mi tu o pewne motywy, które występują w podobnych książkach – czasami lubię przeczytać coś przypominającego to, co mi się podobało. Ale jeżeli nie mam problemu z rozwiązaniem zagadki, a przynajmniej autorka mnie ostatecznie czymś nie zaskoczy, to już nie mam nic do dodania – dla mnie to jedna z największych wad w powieściach tego typu.

Nie jest to całkowicie zła książka, więc przejdę teraz do zalet. Spodobał mi się pomysł na tytułowych błękitnokrwistych i całą otoczkę tego, co z nimi związane. Gdyby autorka skupiła się na nich i ich problemach oraz pogłębiła ich historię, książka byłaby o wiele lepsza. Świetnym pomysłem było wprowadzenie fragmentów starego pamiętnika. Zaintrygowała mnie także Duchesne - chętnie zgłębiłabym się bardziej w życie tej szkoły. Książka podsiada kilka wątków, które wprowadzają podmuch świeżości i dają nadzieję na rozwinięcie historii.

Największą zaletą książki, jest jej wydanie. To smutne, ale prawdziwe. Okładka jest cudowna – jej zdjęcie zupełnie nie oddaje głębi spojrzenia bohaterki, ani błyszczącej panoramy miasta. Przy każdym numerze strony znajduje się kolczasta róża, co daje ciekawy efekt. Powieść jest wydana przejrzyście – dzięki porządnej pracy edytorskiej czyta się ją błyskawicznie. Podobały mi się także strony pamiętnika, które miały przypominać prawdziwe.

Przyznam szczerze, że spodziewałam się po tej książce o wiele więcej. Właściwie, to bardzo się na niej zawiodłam. Jest to raczej przeciętna pozycja wśród innych tego typu. Szkoda, bo zapowiadała się naprawdę intrygująco, a i w treści znalazłam wiele interesujących momentów, których moim zdaniem autorka niestety nie wykorzystała. Istnieje nadzieja, że w kolejnym tomie poprawiła niektóre wady. Może kiedyś z ciekawości po niego sięgnę, ale raczej szybko to nie nastąpi.

Cykl/Seria: Błękitnokrwiści t. 1
Autor: Melissa De La Cruz
Tytuł: Błękitnokrwiści
Tytuł oryginału: Blue Bloods
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 350

Podziel się

Komentarze

10 komentarze:

  1. Szkoda, że tak negatywnie. Ja czytałam w sumie dość dawno, kiedy dopiero zaczynałam czytać tego typu książki i kiedy zaczynały one dopiero zdobywać taką popularność, ale wspominam bardzo pozytywnie. Nie należy to tych 'najlepszych', ale bardzo mi się podobała.
    xo, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybym czytała wcześniej, bardziej by mi się spodobała ;) Zresztą tak jak wspomniałam - mimo wielu wad, tragedii nie było :D

      Usuń
  2. Nie sięgnę po "Błękitnokrwistych", naczytałam się wielu negatywnych recenzji, zbyt wielu... Odpuszczę sobie, ale wykluczone, że poszukam w bibliotece innych książek tej autorki.
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest nadzieja, że pozostałe książki są lepsze ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam i chyba nie mam ochoty czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej znaleźć coś bardziej dopracowanego ;) Szkoda, bo zapowiadała się interesująco!

      Usuń
  4. Fabuła ciekawa, bardzo ciekawa i szkoda, że wykonanie takie kiepskie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie raz książka mrygnęła mi przed oczami.
    Chętnie bym ją przeczytała, gdyby nie ta grafomania... ;/ (że się tak wyraże)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle nie jest, ale niestety pomysł nie został do końca wykorzystany ;)

      Usuń