Łzy diabła - Magdalena Kozak



Uwaga! Tekst powstał w oparciu o prebook.

Dżahan to targana wewnętrznymi konfliktami planeta, której zasoby finansowe i militarne w bardzo dużej części zależne są od Obcych. Mieszkańcy Ziemi (bo to o nich tutaj mowa) kupują rosnący na Dżahanie czars, który służy im do produkcji Łez Diabła, czyli narkotyku, który ziemianie zażywają w dużych ilościach. Ale to nie oni są głównymi bohaterami tej historii.

Już na początku poznajemy trójkę młodych członków rodziny królewskiej. Chłopcy to bardzo bliscy sobie kuzyni, którzy znajdują się w pierwszej trójce następców tronu. Pierwszym w kolejce do tronu jest Izzat Szamar, którego ojciec jest obecnie panującym władcą Farji. To właśnie Izzat jest jednym z głównych bohaterów, który wraz z kuzynami wyruszy na wojnę. Ci niedoświadczeni chłopcy, dla których początkowo wojna wydaje się być kolejną rozrywką, wstąpią na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Zostaną niejednokrotnie doświadczeni i na oczach czytelnika zaczną dojrzewać. Tylko co ich czeka?

Po jakimś czasie na karty powieści wstępuje Znajda. Ten młody człowiek pojawia się znikąd, a do tego oprócz kilku niejasnych obrazów pojawiających się najczęściej w jego snach, nie pamięta swojej przeszłości. Początkowo zajmuje się końmi u gospodarza, który się nim zajął. W skutku niejednego zbiegu okoliczności, ale także dzięki nieprzęciętnemu umysłowi i niespotykanemu u pastuchów charakterowi, staje się legendarnym Mścicielem z Pól. Gdyby tego było mało, co jakiś czas w powieści pojawia się tajemniczy więzień…

"Łzy diabła" to druga powieść Magdaleny Kozak, którą miałam okazję przeczytać i chociaż zdecydowanie różni się od "Paskudy & Co.", to jest równie świeża i zaskakująca. I to właściwie jedne z nielicznych cech, które te książki łączą. "Łzy diabła" zdecydowanie reprezentują wyższy poziom i chociaż nie brakuje w nich elementów humoru, to nie jest to zdecydowanie pozycja, która ma bawić. Jest to jak najbardziej poważny kawałek science-fiction.

Przyznam szczerze, że chociaż opisy "Łez diabła" bardzo zachęciły mnie do sięgnięcia po książkę, to gdzieś z tyłu głowy pojawiał się głos: „Powieść, w której głównym wątkiem jest wojna? To nie dla ciebie! Przecież raczej nie interesujesz się taką tematyką…”. Mimo to wygrało przeczucie, a nie rozsądek. Pomyślałam, że to wszystko brzmi tak dobrze, że książka zaczęła mnie przyciągać. Poza tym kolejnym argumentem był fakt, że już jedna pozycja autorki kiedyś mi się spodobała. I muszę od razu powiedzieć – intuicja mnie nie zawiodła!

W związku z powyższym w tym miejscu chciałabym wystosować apel – nawet jeżeli z opisów wydaje się, że "Łzy diabła" nie są dla Ciebie, to według mnie warto spróbować. Ja też nie uwierzyłabym, że powieść o wojnie, w dużej części w relacji „od środka”, „od zaplecza” i z pola walki, do tego z użyciem współczesnych wynalazków i broni, może mi się aż tak spodobać. Ta książka jest napisana w taki sposób i jest tak wielopłaszczyznowa oraz wielowątkowa, że zdecydowanie potrafi zaskoczyć. Ostrzegę tylko, że w książce pojawiają się liczne przekleństwa, podteksty seksualne i tym podobne, bo zdaję sobie sprawę, że chociaż ich zadaniem jest w tym wypadku uwiarygodnienie treści, to niektórym czytelnikom przeszkadzają one w literaturze.

Powieść wzbudziła moje zainteresowanie od pierwszych stron. Zaintrygował mnie już sam początek przygody, a smaku dodało to, że rozdziały dotyczące Izzata i Znajdy pojawiają się w niej naprzemiennie, do tego fragmenty o tajemniczym więźniu znajdują się zawsze na końcu części opisującej losy Znajdy. Młodzi bohaterowie, wraz ze swoimi wadami i zaletami, wzbudzili moją sympatię i przez całą powieść kibicowałam ich poczynaniom.

"Łzy diabła" to po prostu świetna przygoda, która rozciąga się na ponad siedmiuset stronach (a można powiedzieć, że i więcej, ponieważ czcionka jest dość mała). Trochę zajęło mi jej przeczytanie, ale po prostu zmuszała mnie do zatrzymania się na chwilę, przemyślenia, a nawet do próby przewidzenia przyszłych wydarzeń, czy rozwiązania zagadek. Niestety, albo właściwie i stety, jeżeli chodzi o kluczowe części fabuły – nie udało mi się to. Podczas czytania w głowie pojawiały mi się przeróżne scenariusze, czasami mniej lub bardziej trafne, ale od około dwustu ostatnich stron tekst wręcz pochłaniałam, tak byłam zaskoczona tym, jak rozwinęła się fabuła. Gdy nadszedł moment rozwiązania największych tajemnic występujących w książce, dosłownie ręce mi opadły z wrażenia i musiałam dać sobie chwilę na ochłonięcie. Tą powieścią po prostu się delektowałam.

Magdalena Kozak zdecydowanie wiedziała co robi i świadomie niejednokrotnie wyprowadzała czytelnika w pole. Nie da się ukryć, że fabuła jest przemyślana i nic nie dzieje się tam bez przyczyny. Widać to między innymi w umiejętnym zastosowaniu zawieszania akcji, ciągłym budowaniu napięcia czy też zmianach środka ciężkości fabuły, ale także w kreacji bohaterów i prowadzeniu ich przez meandry losu. Nie mówiąc już o wspomnianych powyżej licznych elementach zaskoczenia.

Książka nie jest całkowicie pozbawiona wad, jednak patrząc na całość, nie mają one większego znaczenia. Właściwie najwięcej mam do zarzucenia… posłowiu. Z jednej strony czytałam je i cieszyłam się, że wszystko potoczyło się tak, jak potoczyło. Dotarłam jednak do końca i miałam poczucie, że coś jest nie tak - wydało mi się oderwane od całości, bo patrząc na panujący w książce klimat, było trochę za pozytywne. Często mam problem z zakończeniami książek, bo jedynie z nielicznych jestem zadowolona, ale w tym wypadku muszę przyznać, że zakończenie jak najbardziej mnie usatysfakcjonowało i moim zdaniem poradziłoby sobie bardzo dobrze bez wspomnianego posłowia.

Nie jest to wada, ale przez kilkanaście stron miałam problem z przyzwyczajeniem się do obcobrzmiących nazw i imion bohaterów, których w książce jest dość sporo. Z chęcią zerknęłabym wtedy do jakiegoś słowniczka, aby upewnić się kto jest kim, niestety takiego nie było. Jest to częsty problem w książkach fantastycznych, ale z drugiej strony czytelnik w końcu się przyzwyczaja. Trochę brakowało mi też mapki, chociaż i bez niej na podstawie wskazówek autorki można bez problemu wyobrazić sobie Farję i okolice.

"Łzy diabła" bardzo dobrze się czytało i tak bardzo chciałam wiedzieć, co będzie dalej, że nie zatrzymywałam się przy nieznanych pojęciach i wyrażeniach, przykładowo z dziedziny wojskowości czy też nazwach maszyn. Zresztą patrząc na skrupulatność autorki w innych kwestiach, podejrzewam, że także w tym przypadku dopilnowała szczegółów, więc jeżeli ktoś się interesuje tą tematyką, z pewnością będzie zadowolony i jeszcze lepiej odbierze treść powieści.

Książka Magdaleny Kozak to fantastyka, która została mocno osadzona w rzeczywistości. Jest to swoiste połączenie średniowiecza i pewnych ówczesnych poglądów, ze współczesnymi wynalazkami i językiem. Jednak to nie wszystko, bo jak na literaturę fantastyczną przystało, autorka dodała Dżahanowi i jego mieszkańcom sporo od siebie. Nie zmienia to jednak faktu, że udało jej się zamieścić w książce bardzo realistyczne obrazy i momentami można było zapomnieć, że bohaterami są mieszkańcy obcej planety, a nie mieszkańcy Ziemi… przepraszam – Obcy.

Dawno nie czytałam tak wciągającej powieści o wojnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o fantastykę. Zresztą nigdy nie spotkałam się też z takim podejściem do tematu. "Łzy diabła" są niebezpieczne – kiedy już wciągną do swojego świata, nie pozwolą się od siebie oderwać. To książka intrygująca i zaskakująca, pełna wartkiej akcji, przemyślana, bez zbędnych dłużyzn. Magdalena Kozak jest dowodem na to, że Polska posiada porządnych autorów science fiction oraz że kobiety także potrafią pisać o wojnie. Nie jestem nawet w stanie napisać o tej powieści wszystkiego, co bym chciała. Sięgając po tę książkę spodziewałam się czegoś innego, ale… dostałam coś znacznie lepszego. Myślę, że najlepszą rekomendacją będzie jej polecenie – bo "Łzy diabła" naprawdę warto przeczytać!

Autor: Magdalena Kozak
Tytuł: Łzy diabła
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 735

Za możliwość przeczytania prebook'a książki "Łzy diabła" Magdaleny Kozak dziękuję autorce, Justynowi Łyżwie oraz AIM Media :)


Podziel się

Komentarze

8 komentarze:

  1. Bardzo kusząca recenzja:) Nie przepada za twórczością polskich autorów (nie wszystkich oczywiście, bez niektórych nie potrafię się obyć), ale bardzo chętnie sięgnę po tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja serdecznie polecam :) Domyślam się, co masz na myśli, pisząc o polskich autorach, ale ta książka jest moim zdaniem jedną z perełek na polskim rynku. Gdyby nie dialogi wyraźnie odwołujące się czasami do polskich powiedzeń, slangów itp., można by książkę pomylić z literaturą zagraniczną ;)

      Usuń
  2. Kuszące recenzja, okładka, tytuł i opis. Muszę koniecznie mieć tę książkę!

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusi i nęci, a moim zdaniem naprawdę warto się z nią zapoznać ;)

      Usuń
  3. Czytałam tej autorki trylogię "Wampiry w ABW" i dwie pierwsze części bardzo mi się podobały, ale trzecia kompletnie mnie zawiodła i od tamtej pory nie sięgnęłam już po książki Kozak. Może dzięki tobie teraz zmienię zdanie i wrócę do jej twórczości, chociaż przyznam, że książka o wojnie trochę mnie przeraża, bo rozmija się z moimi zainteresowaniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam tej trylogii, więc nie mam porównania, ale "Łzy diabła" zrobiły na mnie wrażenie. Tak jak wspomniałam w tekście, tematyka wojenna nie jest mi bliska, a jednak powieść niesamowicie mnie wciągnęła ;)

      Usuń
    2. Anonimowy8/08/2016

      Własnie jestem w trakcie lektury, i prawdę powiedziawszy większe rozczarowanie nie trafiło mi się od lat. Jako fan fantastyki czuje się po prostu nabity w przysłowiową butelkę. Sci- Fi w tej książce jest tyle co kot napłakał. Gdyby akcję przenieść do Iraku i zamiast wymyślonych nazw zastosować miejscowe nazewnictwo otrzymalibyśmy zwykłą opowieść wojenną. Jeżeli ktoś liczy na powtórkę z "Diuny" to srogo się zawiedzie, tak jak ja. Magdalena Kozak cały czas ma kredyt zaufania u czytelników po wampirycznej trylogii, ale po słabym "Fiolecie" ta książka to raczej gwóźdź do trumny autorki u fanów fantastyki.

      Usuń
    3. Szkoda, że "Łzy diabła" Cię rozczarowują. Tak jak napisałam w opinii, na mnie książka zrobiła duże wrażenie i teraz, po ponad roku, nadal dobrze ją wspominam. Nie wiem na jakim etapie jesteś, ale może jeszcze nie nastąpił moment przełomowy? Zresztą sama doskonale wiem, jak czasami oczekiwania potrafią zepsuć lekturę powieści, która w innych okolicznościach mogłaby się spodobać. Przyznaję też, że "Łzy diabła" są ciężkie do klasyfikacji gatunkowej.

      Usuń